Premiera: 1995 r.
Edyta o płycie: Ta
płyta została zrobiona z rozpędu po „Śnie”.
Byłam bardzo płodna w tamtym momencie i sama chciałam tą płytę nagrać
— totalny szał! Właśnie „Szał” był
pierwszym numerem jaki zrobiłam na gitarze elektrycznej, sama od początku
do końca. Ta nowa jakość pojawiła się stąd, że zaczęłam grać na
elektryku. Znalazło się tam też trochę psychodeli, jak w numerach „Podwodne
miasta”, „Ty rozumiesz”, Na
nic gniew”, „Spóźniony”,
„Możesz”, numery które normalnie
nic nikomu nie mówią, bo nigdy nie były hitami. Ludzie głownie znali
mnie z przebojów typu „Szał”, „Zegar”,
czy „Ostatni”, który okazał się
bardzo ważny dla niektórych i funkcjonuje do dzisiaj. „Szał”
zniknął, „Zegar” może czasami gdzieś
tam się pojawi, ale tylko „Ostatni”
się obronił. O tym świadczy wartość piosenki, że nie jest to tylko
moda, czy chwilowa fascynacja piosenkarką. Płyta
ta okazała się ogromnym sukcesem i towarzyszyła jej duża trasa
koncertowa. Było to olbrzymie przedsięwzięcie, nawet jeździły z nami
takie schody, po których schodziłam na scenę. Ja lubię tę płytę. Ma
niesamowitą energię, ale inną niż „Sen”,
taką zewnętrzną i niemal namacalną. Do tej pory na koncertach „Susza”
jest gwoździem programu. Bardzo też lubię „Czas
przypływu”, jest to o próbie odtworzenia klimatów dzieciństwa. Również
lubię „Na nic gniew”, który zrobiliśmy
z Maćkiem Gładyszem.
|
|||||||||||||||||||||||